Posty

W słońcu i cieniu

Obraz
Choć wszyscy się chyba cieszą ze słońca, które nas zaszczyciło po paskudnie zimnym i deszczowym (przynajmniej tu, na południu) czerwcu, to nie można zapominać, by od czasu do czasu uciec do cienia przed nadmiarem promieniowania 😉. Tak jak Kriss, pod parasol... albo w chaszcze 😁.
Ciuszki: Pracownia Krawiectwa Miniaturowego Niestrudzony, acz senny asystent fotografa: Viktorek
















Koncerty Leony

Obraz
Moim drugim czerwcowym prezentem dla samej siebie była druga BMRka, która mi wpadła w oko. Tę pannę nabyłam dla uczczenia urodzin. I o ile moje Barbięta nie mają zwykle przypisanych określonych ról czy zawodów, w przypadku Leony byłam pewna, że mam przed sobą sceniczną divę 😉. To lalka wyjątkowa także pod innymi względami - jest moją pierwszą Barbie AA oraz pierwszą grubinką. Jeszcze nie do końca potrafię dobrać odpowiednie oświetlenie do jej karnacji, ale mam nadzieję, że zdjęcia Wam się spodobają.
Ciuszek: Pracownia Krawiectwa Miniaturowego Tła: stockowe 











Wiosenny atlas kwiatów Sakury

Obraz
Sakura to stworzonko łagodne i delikatne. Zwykle dobrze się dogaduje z resztą nendków, ale czasem ich stała skłonność do bitki zaczyna ją męczyć. Ucieka wtedy do ogródka, pomiędzy kwiaty, by na łonie natury odzyskać utracony spokój ducha i nabrać sił przed powrotem do tej (w większości) krwiożerczej bandy 😉.











Cynthia, czyli autoprezent na Dzień Dziecka

Obraz
A co! Choć moja mama sumiennie świętuje Dzień Dziecka i co roku obdarowuje swoje "nieco" podrośnięte pociechy czymś słodkim, uznałam, że sama siebie także mogę dopieścić i sprezentować sobie coś miłego. A jaki może być lepszy prezent na Dzień Dziecka niż lalka 😉?
Nad tą panną zastanawiałam się już od jakiegoś czasu, ale akurat tuż przed początkiem czerwca pokazała się na wiadomym portalu aukcyjnym w całkiem korzystnej cenie i doprawdy grzechem byłoby z okazji nie skorzystać 😊.
Przedstawiam zatem Cynthię!
Niestety, nie wiem, czyjego autorstwa jest ciuszek.





Zbrodnia i kara

Obraz
Jako się wcześniej rzekło, Duncan zajmuje się na Smoczym Wzgórzu pilnowaniem spokoju i bezpieczeństwa wszystkich jego zwierzęcych mieszkańców - siłą rzeczy jest więc nieprawdopodobnie cięty na kłusowników i myśliwych (w jego mniemaniu różnica między pierwszymi i drugimi jest raczej kosmetyczna). Żaden schwytany na gorącym uczynku przedstawiciel powyższych profesji nie może liczyć na wyrozumiałość. Oczywiście Duncan, jako królewski urzędnik, nie uskutecznia samosądów - co to, to nie. Złoczyńcy zostają schwytani, starannie zapakowani w celu ułatwienia transportu, a następnie postawieni (albo położeni) przed dostojnym obliczem Mallory, jako niepodzielnej pani tych okolic. A że Mallory także nie jest fanką kłusowników, wyrok na ogół jest szybki, bezlitosny i sprawiedliwy - zbrodniarze trafiają do leża Tego, Który Mlaszcze w Mroku, a Duncan odbiera królewskie podziękowanie za wydajną i wierną służbę 😉.















Tymczasem w leżu Tego, Który Mlaszcze w Mroku rozgrywają się dantejskie sceny...