Translate

niedziela, 14 kwietnia 2019

Fortynbras vs Przeznaczenie

Fortynbras miał pecha urodzić się jako Dexter Charming, syn Księcia z Bajki, i nie myślcie, że imię nadano mu ku czci Dextera Morgana. Dlaczego pecha, zapytacie? Bo całe jego życie zostało zaplanowane, nim jeszcze pojawił się na tym świecie. Miał być czarującym następcą tronu w niewiarygodnie nudnie sielankowym królestwie, sprawiedliwym, uprzejmym i mdłym jak aspartam. Po osiągnięciu odpowiedniego wieku miał poślubić księżniczkę przecudnej urody, tępą jak szpadel, by nie było z nią na przyszłość kłopotów, dochować się czeredy ślicznych, ale niespecjalnie bystrych dzieci i umrzeć również w stosownie przewidzianym czasie, by kolejny jemu podobny nieszczęśnik mógł zająć jego miejsce, a bajkowy ład trwać ad mortem usrandum.

Nim jednak do tego doszło, książątko, które z kolei od dziecka marzyło o karierze dramatopisarza, nieoczekiwanie dla wszystkich zbuntowało się i uciekło z domu. Po licznych przygodach udało mu się dotrzeć na Smocze Wzgórze, do Mallory, która chętnie przygarnęła kolejnego życiowego rozbitka, niechętnego wypełnianiu swojego przeznaczenia. Dawny Dexter stał się Fortynbrasem i mógł wreszcie w spokoju zająć się pisaniem swoich sztuk oraz wystawianiem ich. Ku zdumieniu wszystkich, z nim samym na czele, jego dramaty cieszą się nieustającym powodzeniem i to nie tylko wśród mieszkańców Smoczego Wzgórza.

Rodzina raz po raz wysyła ugładzone groźby, by zmusić go do powrotu i ślubu, ale Fortynbras nie chce o tym nawet słyszeć. Podejrzanie przypadła mu bowiem do gustu goszcząca na Smoczym Wzgórzu Liling... Książę z Bajki może i posunąłby się do sprowadzenia go z powrotem przemocą, ale umiejętności magiczne Mallory, Liling i Kuzynki Evity cieszą się na tyle złą sławą, że zwyczajnie brak mu na to jaj.










niedziela, 7 kwietnia 2019

Sesyjka bieliźniana

Ten śliczny komplecik kupiłam wieki temu od Dazzle i... wciąż brakowało mi okazji, by go zademonstrować. Wpadł mi w ręce podczas przeglądania lalkowej garderoby przez Wielkim Wiosennym Przebieraniem i uznałam, że lepsza okazja może się już nie trafić 😊. Grace zaś ochoczo zgodziła się wziąć udział w demonstracji...












niedziela, 31 marca 2019

Poza ciałem, poza czasem

Odseparowana od ciała anima Ilix sonduje otoczenie, zdezorientowana.
Widziała Kryształowego Smoka, duchową manifestację istoty, z którą zamierzała porozmawiać. Był tuż tuż, na wyciągnięcie ręki. Szykowała się już, by złożyć mu należne wyrazy szacunku, gdy nagle coś ich rozdzieliło. Czarna kurtyna mroku odsunęła ich od siebie, odepchnęła szamankę w astralną przestrzeń, zakłóciła nawiązującą się komunikację. Przez moment czuła dotkliwe, mroźne zimno i ukłucie równie lodowatego strachu, lecz teraz wszystko to zniknęło, a anima wisiała w ciemności ani wrogiej, ani przyjaznej. Obojętnej.

Ilix odbyła zbyt wiele podróży poza ciałem, by sądzić, że mógł to być jakiś prosty błąd z jej strony. Komuś albo czemuś zależało, bo nie mogła uzyskać u Kryształowego Smoka audiencji. Coś zamierzało jej przeszkodzić w identyfikacji mrocznego oparu, którego wspomnienie prześladowało Hesperosa. Najbezpieczniej było chyba założyć, że to ów właśnie tajemniczy opar.

Waha się. Mogłaby spróbować przedrzeć się do Kryształowego Smoka raz jeszcze, korzystając z tego samego kanału, co poprzednio, ale ta decyzja niosła ze sobą spore ryzyko. Jest niemal pewna, że opar wciąż tam czeka, może nawet zastawił tam na nią zasadzkę.

Nie. Dużo rozsądniej byłoby albo poszukać innej drogi, albo zupełnie innego informatora. Pod tym względem Smok był spalony - opar go pilnował i być może zablokował też inne drogi dotarcia do niego.

Wciąż ma kilka zapasowych opcji. Problem polega na tym, że otwarcie drogi do Smoka kosztowało ją znakomitą większość energii, którą zgromadziła na tę podróż i którą czerpała zarówno z własnego ciała jak i zgromadzonych wokół niego kamieni. Przecieranie kolejnego szlaku mogło oznaczać utratę krytycznej ilości mocy, także tej, którą miała zarezerwowaną na podróż powrotną...

Ilix.

Anima szamanki zamiera w bezruchu. Głos dociera do niej zewsząd i znikąd, bo nie jest w gruncie rzeczy głosem. W przestrzeni astralnej fale dźwiękowe się nie rozchodzą. Najważniejsze jednak, że możliwa jest komunikacja.
Nie wiesz, kim jestem i nie musisz na razie wiedzieć. Wiem, że chciałaś się przedrzeć do Kryształowego Smoka i ci to udaremniono; nie wracaj tam. Ja mogę ci pomóc.

Ilix nie odpowiada. Nie musi, bo wie, że ta istota, kimkolwiek jest, wyczuwa jej wątpliwości, płynące ze znajomości oczywistego faktu, że w życiu nie ma nic za darmo.

Niczego od ciebie w zamian nie wymagam. Mamy wspólnego wroga. Ja sam nie mogę go sięgnąć, bo moja władza nie roztacza się na świat materialny, a on tak może się w każdej chwili ukryć. Z tobą jednak jest inaczej.

Ilix nadal milczy, daje jednak do zrozumienia, że jest zainteresowana.
Wskażę ci drogę. Nie obawiaj się, to niedaleko. Myślę, że możemy sobie wzajemnie pomóc, szamanko, ale nie będę cię do niczego zmuszał. Beze mnie wszakże pozostaną ci jedynie domysły i wątpliwości. Nie poznasz imienia tego, co ściga twojego boskiego znajomego, a bez znajomości jego imienia nie możesz mieć nadziei na pokonanie go.

Więc można go pokonać? pyta wreszcie Ilix ostrożnie.
W odpowiedzi słyszy mentalne parsknięcie.

Każdego można pokonać, panno Ilix. Trzeba tylko wiedzieć jak.








 

niedziela, 24 marca 2019

Silna kobieta i kot

Nie, tym razem nie chodzi o Kapitan Marvel 😉

Wśród moich nendków panie stanowią na razie mniejszość, ale w tym roku powinno się to powoli zmieniać (nie, nie stosuję parytetów - jedynie Good Smile Company zaczęło wypuszczać w nendkowej formie lubiane przeze mnie bohaterki zamiast niekończącej się parady Hatsune Miku). Ich drugą przedstawicielką w mojej gablotce jest komputerowa geniuszka Futaba, postać z gry "Persona 5". Jak na silną kobietę przystało, Futaba ma do towarzystwa kota imieniem Morgana, który... nie jest kotem. Ale nie, nie jest też flerkenem 😉.










niedziela, 17 marca 2019

Przechadzka w dzień Świętego Patryka

Co prawda to, co mamy za oknami, to jednak nadal przedwiośnie, a nie wiosna, ale Skye i Christian zaryzykowali romantyczny spacerek, wbrew wietrzysku i zmiennej aurze. Szkoda tylko, że w na świętego Patryka nie udało im się w ogródku znaleźć ani jednej koniczynki, o czterolistej już nie wspominając...

Ciuszki obojga pochodzą z Pracowni Krawieckiej Małych Cudów.













niedziela, 10 marca 2019

Ruch to zdrowie!

No dobrze, myśli Alison. Wczoraj były urodziny, życzenia, torty, czekoladki i mnóstwo słodkości z okazji zacnej, barbiowej rocznicy. Ale dziś trzeba się brać do roboty, by te wszystkie nadplanowe kalorie spalić, bo choć nie ma już jednej, obowiązującej, barbionkowej figury, ruch to zdrowie i trochę ćwiczeń na pewno nikomu nie zaszkodzi 😄.
Iiiii wszyscy razem, i raz, i dwa, i trzy...

Strój Alison pochodzi z Pracowni Krawiectwa Miniaturowego.