Inwigilacja

Jak co roku, w lecie dwór opuszcza duszną i upalną stolicę, udając się do wakacyjnej rezydencji. Tam intrygi jakby tracą na impecie - snuje się je wolniej, leniwiej, nad wodnymi oczkami pełnymi lotosów, w cieniu starych drzew, pamiętających jeszcze rządy królów i cesarzy, na miękkich, szmaragdowych trawnikach. Tam spiskowcy tracą nieco ostrożność, tam wypowiadają się śmielej, głośniej, dosadniej.
A mały yokai, skryty w liściach, trawach i wypielęgnowanych krzewach słyszy każde pochopnie wypowiedziane słowo...














Jeśli kogoś zainteresowała historia Myuna, małego yokaia i jego przyjaciół, zapraszam na mojego pingerowego bloga :)

Komentarze

  1. Zaintrygował mnie wstęp...a mały yokai jest niezwykły i śliczny!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczny maly lalinek :-) Mam nadzieję, że nie nasłuchał się zbyt wielu smutnych i złych słów od ludzi, którzy poczuli się frywolniej za miastem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oo, Myun jest zahartowany, nie od dziś siedzi w dworskich intrygach :D. On tylko wygląda tak niewinnie ^^.

    OdpowiedzUsuń
  4. ojej - aż się zawekował w dziupli, bidulinek...

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

Opowieści z mchu i nawłoci

Nieufność

Żegnaj, Vincusiu....