A oto znów spotyka nas zaszczyt goszczenia w nendoroidowej witrynce kolejnej koronowanej głowy. Oto bowiem na koniec listopada zjawił się sam Nero Claudius Caesar Drusus Germanicus, z polska zwany Neronem. Zwana Neronem, znaczy się. W universum serii Fate, jak zwykle, nic nie może być proste 😉.
Ehem! Wbrew jednak oczywistym skojarzeniom (dzięki, panie Sienkiewicz), nasza Neron nie zamierza zabierać się za tropienie lokalnych chrześcijan i rzucanie ich na pożarcie lwom. Może dlatego, że i lew ostał jej się tylko jeden, a Colosseum to jeno tekturowa atrapa w tle 😏.
 |
Neron: Grajcie surmy! Dmijcie w rogi i trombity! Niech dźwięczą harfy i cytry, oto bowiem ja, Neron Klaudiusz Druzus Germanik, Cezar Imperium Rzymskiego, zstępuję w te skromne progi! |
 |
Neron: Oto wiernym mym mieczem czynię sobie tę ziemię poddaną! Niech zazna mej władzy i podziwia mój cesarski splendor!! |
 |
Neron: *łyp* |
 |
Neron: *łyp po raz drugi* |
 |
Neron: No dobra, a gdzie są tłumy wiwatujące na moją cześć? Gdzie płatki róż rzucane na mą drogę? Gdzie radosne okrzyki i pieśni?! |
 |
Neron: Och, Pimpusiu mój wierny, na jakąż to pustynię kulturalną przybyliśmy! Nikt tu nie docenia zaszczytu, jaki na nich spłynął wraz z moją obecnością! |
 |
Neron: Ale oto i ktoś się zbliża! Może to skrytobójca, nasłan przez mych wrogów? Może wróg przebrzydły, który... |
 |
Mordered: Cześć, ciotka. |
 |
Neron: ... Mordred? |
 |
Neron: Zaraz, chwila!! Jaka "ciotka"?!! I co to w ogóle za powitanie?! |
 |
Mordred: Na nic więcej nie licz, reszta ogląda mecz. Ciesz się, że chociaż mi się chciało ruszyć tyłek, żeby cię przywitać. Chodź, pokażę ci drogę do witrynki. I masz szczęście, że przyjechałaś dopiero teraz, kiedy w końcu MAMY jakąś witrynkę tylko dla siebie. |
 |
Neron (pod nosem): "Ciotka", kurde. Powiedziała do mnie "ciotka"... O, nieszczęsne królestwo i zginienia bliskie... |
Ale się uśmiałam ! Pimpuś uroczy, jak przystało na królewskie zwierzę.
OdpowiedzUsuńDziękuję :)! Pimpuś zachowuje zwykle o wiele większą godność i spokój ducha niż jego pani ;)...
UsuńWkurzona Nero to jak nic zapowiedź kłopotów w witrynce. Drżyjcie nendkowe narody! ;)
OdpowiedzUsuńA kiedy dojdzie do starcia z Gilgameszem, to będzie istny koniec świata. Witrynka jest za mała na rozdęte ego obojga ;)
UsuńGreat photos Chiriann! He looks like a real lion tamer. :) Somehow your stories get a little muddled when translated to English, so I just have to read between the lines. I don't know how I'd go if you didn't have so many lovely photos to help me along. :)
OdpowiedzUsuńBig hugs,
X
Thank you :)! And I'm sorry for the troubles with translation - to emulate Nero's theatrical way of speaking, I used a mix of old and modern Polish - no wonder that the translator was not able to work properly... When Nero arrived here, she was expecting a cheering crowd, but all she got (in the end) was bored Mordred, who called her "auntie", which didn't make her exactly happy. The rest of the nendo crew was watching a football match in the meantime...
UsuńHug, hug :)!
Co tam, że atrapa, ale jest i fajnie wychodzi na fotkach :)
OdpowiedzUsuńNeron przeuroczy :D a jaki potulny lew :)))
Dziękuję :)! Pimpuś jest też taki ciut... zrezygnowany ;)
UsuńHahaha. Cudne. One są po prostu cudne.
OdpowiedzUsuńA komentarz jest doskonały. :)
Dziękuję :)! Zawsze się cieszę, kiedy te historyjki się podobają :)
Usuńświetny post!
OdpowiedzUsuńa różami niechaj pochopnie nie rzucają,
bo przy tej praktyce na królobójstwo się zanosi,
gdy czołobitewne kwiaty większe od Wielmoży -
niechaj dalej rozrywki dla gawiedzi oglądają
zwane meczami gdzie trawy korkami się kosi
tam ducha walki przejawiają i starzy i młodzi
Ano! Szczególnie, gdyby ktoś na dokładkę rzucił kwiatkami w doniczce ;). Neron też się wciągnie w oglądanie meczy, jak trochę u nas pomieszka :D
UsuńWhat a great little story. I love the photos and the expressions on their faces. This is so neat. I wish I could do stuff like this with my figures but I never seem to have enough patience!
OdpowiedzUsuńThank you :)! Oh yes, it takes some time to change all those tiny hands, faces and props, but it's also a lot of fun :). Buut, as you can see, I'm barely doing photoshoots with more than two nendos - too much work :D
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń