Czas, czas, czas...

 ... niestety, nigdy nie ma się go tyle, ile by się chciało, a ten rok wyjątkowo mnie pod tym względem nie rozpieszcza. Wybaczcie zatem moją absencję i mniejszą aktywność na Waszych blogach 😔.

Nawet jednak jeśli nie będę mogła bywać tu tak często, jak bym chciała, nie chciała bym rezygnować z blogowania. Dlatego mam nadzieję, że nadal będziecie do mnie od czasu do czasu zaglądać 😉.

Za okrase tego marudzącego posta niech posłużą zdjęcia Giovanny z tegorocznego przedwiośnia, kiedy to jeszcze potrafiło dmuchnąć chłodem...












Komentarze

  1. O jak dobrze, że jesteś - stęskniłam się za Tobą!💓Ten rok istotnie jest jakiś ciężki, ja mam czasem wrażenie, że dni tylko przelatują mi przed oczami jak krajobraz za oknem pociągu... Ale teraz mam chwilę wytchnienia, dostałam zwolnienie i próbuje odzyskać równowagę... Ściskam Cię serdecznie i na pewno będę tu do Ciebie zaglądać!🥰Trzymaj się...

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie też brakowało ciebie i twojego bloga. To prawda, czasu nigdy nie starcza na wszystko co chciałoby się zrobić. Dlatego staram się nie przejmować rzeczami, na które nie mam wpływu. Piękne ponczo ma twoja panna. Żywe barwy bardzo jej pasują. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Miło, że jesteś i nie rezygnujesz z blogowania. Przepiękne ponczo i super jeansy. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Zbrodnia i kara

Cynthia, czyli autoprezent na Dzień Dziecka

Wesołych Świąt!