Jarmark na Nikiszu
Jak Polska długa i szeroka, okres przedświąteczny to czas jarmarków bożonarodzeniowych, organizowanych zarówno w dużych miastach, jak i w wielu średnich i małych. Różne różniste są to imprezy, oceniane lepiej lub gorzej, ale ja od lat jestem wierna jarmarkowi w Nikiszowcu (którego generalnie jestem wielką fanką :)). Nie tylko uwielbiam atmosferę tutejszego wydarzenia, nie tylko doceniam fantastyczne rękodzieło na straganach (a wierzcie mi, nie każdy może się tu wystawić - co roku selekcja jest bardzo ostra), ale też zawsze robię zakupy barbiowych kreacji, w których moje panny paradują przez resztę roku. Tym razem nie było inaczej, a w wyprawie towarzyszył nam Ted.
W drodze powrotnej zajrzałyśmy także do Katowic, więc na zdjęcia załapała się także choinka przed dworcem i... fragment katowickiego jarmarku ;).















Wspaniały wyjazd i super ciuszki. Ta różowo-biała sukienka jest obłędna. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńWidzę, że Ted zachwycony jarmarkiem i wcale mu się nie dziwię. Pięknie tam i nastrojowo, a ciuszki jak zwykle rewelacyjne, ciekawa jestem, którym Twoim pannom się dostaną!
OdpowiedzUsuńI tak sobie patrzę i podziwiam... a w głowie ta jedna, natrętna myśl - czemu ja mam wszędzie tak daleko🙈Im jestem starsza, coraz bardziej namacalnie odczuwam, że mieszkam na tzw.ziemiach odzyskanych...
Looks like you had a great time shopping Chiriann! The clothes look lovely and it's good to see that Ted is rugged up warm and cosy.
OdpowiedzUsuńHave a very Merry Christmas and Happy New Year!
Big hugs,
X