Z wizytą w Sylvanianowie

 Dawno już nie było na blogu Sylvanianów, więc nadrabiam z przytupem ten błąd ;). Wybaczcie spam zdjęciowy, ale chciałam się pochwalić układem, który pewnie na wiosnę będę zmieniać, więc była to doskonała okazja do jego udokumentowania. Mam nadzieję, że pośrodku mroźnej, groźnej i głównie ciemnej zimy wesołe kocie i królicze pyszczki w otoczeniu bukolicznej architektury przyniosą Wam trochę uśmiechu i poprawę humoru!

 








































 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wakacyjny Szczecin i okolice, część trzecia

Zbrodnia i kara

Cynthia, czyli autoprezent na Dzień Dziecka