Koty, kotki i kociarki

 Wiadomo, że życie z kotami to nie tylko przyjemności, ale i obowiązki. Całe towarzystwo trzeba nakarmić, oporządzić, zapewnić czyste kuwetki, wyczesać, wybawić, wygłaskać, wyprzytulać... Praca właściwie nigdy się nie kończy 😉. Aby sprostać temu zadaniu, mieszkańcy lalkowej gablotki rozplanowali dyżury, by futrzaki zawsze były zaopiekowane jak należy. Dzisiaj obowiązek (i zaszczyt) dotrzymania kotom towarzystwa przypadł Joyce...

Ciuszki: Pracownia Krawiectwa Miniaturowego














Komentarze

  1. Uroczy widok. I jak bardzo mi bliski. Moje dwa diabełki od 5 rano przypominają o napełnieniu miseczek, a Klara przez prawie cały dzień potrafi chodzić za mną i rozmawiać. Totek natomiast za okazaną miłość odwdzięcza się masażem połączonym z akupunkturą. Uwielbiam te chwile.
    Twoje plastikowe towarzystwo ma bardzo urocze kotki, tak różniące się od siebie wyglądem, ale wszystkie kochane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)! Nie ukrywam, że i u mnie ta sesja powstała na bazie osobistych doświadczeń :). Ponieważ ja sama nie mogę żyć bez kotów, uznałam, że moje lalki także. Swój kociniec mają i Barbionki, i BJD i nawet nendoroidy.

      Usuń
  2. Moje pełnometrażowe koty to koty z nieba rodem. Tych plastikowych mam zaledwie sztuk jeden, należy to koniecznie poprawić. Podziwiam więc Twoje stadko. I doceniam odpowiedzialność lalkowych opiekunek ;p Joyce to piękność, we wszystkim jej ładnie. Rozwaliły mnie kuwety z pudełek po zapałkach ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)! Kuwety to natchnienie chwili, uznałam, że bez tego elementu żadna historia o opiece nad futrami nie będzie wiarygodna :D

      Usuń
  3. He, he, he... Ostatnio, jak zauważyła koleżanka nieczęsto się śmieję, ale Twój wpis i foto-sesja, rozłożyły mnie na 4 łopatki :-DDD No, jakbym siebie we własnej chałupie widziała. Nie to, że mam tak długie włosy i po domu chodzę w takim pięknym ubraniu (raczej: spodnie wypaćkane farbami i klejem; bluzka z dziurami: zeżarta przez mole i dokończona przez 126 pazurów mojej Szczęśliwej Siódemki - dobrze, że listonosz zarazy się boi i na górę nie wchodzi) ale atmosferę uchwyciłaś bezbłędnie! Może trochę brakuje stłuczki ceramicznej, ziemi powysypywanej z doniczek, podartych gazet, wypluwek z futra (dotyczy zwłaszcza długowłosych egzemplarzy) jakiejś miny podłożonej w akcie złości na podłodze - ale poza tym jest mega-OK :-D

    Wprawdzie moje stado w dużej mierze samo zajmuje się sobą, bawiąc się, śpiąc na stosie, polując na mole, muchy i karaluchy, nawiązując relacje, w tym te sercowo-erotyczne - jednakże są przeszczęśliwe gdy większość doby spędzam z nimi pracując on-line.

    Ciekawa jest ta figurka kota norweskiego Schleicha wypisz wymaluj jak Twój L. Miałam ją w ręku w sklepie i zastanawiałam się, czy nie dokupić jej do pozostałych 3 uzbieranych. Nie zdecydowałam się. Nie pasował mi ogon jak zmoczony. Na Twoich zdjęciach widzę jednak, że kot ładnie wychodzi, więc pewnie jak będę miała pieniążki, nadrobię ten brak :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i ogromnie się cieszę :)! Taaak, kocia demolka tu nie została należycie odzwierciedlona, także w temacie podrapanego fotela i komody, poogryzanych tapet, pracowicie usuniętych przedmiotów z każdej powierzchni płaskiej (Poldzik jest mistrzem szybkiego sprzątania) i jedzenia rozwłóczonego po całym perymetrze (bo z dywanu smakuje wszak lepiej niż z miski).
      Tego schleichowego kotka kupiłam już kilka lat temu, okazał się jednak wróżebny - myślę, że już za kilka miesięcy Leopold będzie wyglądał bardzo podobnie :)

      Usuń
  4. Ależ ma dziewczyna dużo roboty! A koty lubią psocić, więc tym bardziej nie ma łatwego zadania. Widać jednak, że jest zdeterminowana, zatem niesforne kociaki muszą się mieć na baczności. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)! O tak, opieka nad takim stadem to nie przelewki :)!

      Usuń
  5. Koty psoty :D Widać, że panna bardzo profesjonalnie się przygotowała do opieki nad kocim towarzystewm. Mają wszystko czego najwybredniejszy kot zapragnie. Oby nie sprawiały kłopotów. Piękna dioramka, mebelki i strój laluszki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)! Barbionki bardzo się starają, by ich ulubieńcom niczego do szczęścia nie zabrakło! Mają tylko szczęście, że plastikowe kotki nie gubią futra na wiosnę ;)

      Usuń
  6. Chyba mnie natchnęłaś w uzupełnieniu kociego nabytku (chociaż jednego :D )
    Przepięknie ujęłaś całą sesję <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)! Bardzo się cieszę, że byłam takim natchnieniem! W kocim towarzystwie świat od razu pięknieje, nawet w poniedziałkowy, zimny, mokry i ciemny poranek ;)

      Usuń
  7. What a great photoshoot Chiriann! You have quite a collection of cats there and they all look like they have made themselves at home. :)
    Big hugs.
    X

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you :)! I have a lot of cat figures and some were in perfect size for the Barbies... so there they are :). Hugs, hugs!

      Usuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

Opowieści z mchu i nawłoci

Nieufność

Żegnaj, Vincusiu....