Jesienny spacerek po Opolu
Uwielbiam jesień i co roku z żalem stwierdzam, że nie mam tyle czasu na cieszenie się nią, ile bym chciała. Dni i tygodnie przelatują jeden za drugim, zanim się obejrzymy, nadciągnie grudzień, drzewa wyłysieją i zrobi się zimno.
Tym bardziej więc ucieszyłam się, kiedy trafiła się okazja wypadu do Opola i jesiennego spaceru po tym uroczym mieście. Razem z Laurell po prostu musiałyśmy z tejże okazji skorzystać. A że w tym czasie odbywał się festiwal czekolady (na rynku) i festiwal pistacji (w kawiarni "Niebo"), wyjazd tylko dodatkowo zyskał na atrakcyjności (a spacer przydał się do spalenia nadplanowych kalorii 😉).
Ciuszki Laurell: Jarmark charytatywny, Pracownia Krawiectwa Miniaturowego
Opole to bardzo ciekawe miasto. Nigdy tam nie byłam, ale może kiedyś się uda. Pewnie od razu ruszyłabym oglądać wystawę prac państwa Drostów. :) Pięknie uchwyciłaś kolory jesieni i Laurell świetnie się wpasowała w jesienne klimaty ze złotymi spodniami i torebką. :) Pistacjowe słodkości też lubię, wszystko w tej kawiarni wygląda niezwykle apetycznie.
OdpowiedzUsuńPiękne jesienne fotki! Pogoda wygląda, że dopisała, widoczki ciekawe, jesienne drzewa malownicze, a kawiarnia na koniec jak marzenie :) Mi też ta jesień szybko mija, wciąż nie miałam okazji na sesję plenerową i obawiam się, że nie zdążę zanim pogoda się popsuje.
OdpowiedzUsuńPrzepiękna sesja i super tunika. Oj kuszenie słodyczami to zło.:) Pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuńAleż przepięknie wygląda jesienne Opole, a jak smakowicie! 😉 Nigdy tam nie byłam, może kiedyś uda się wybrać...
OdpowiedzUsuń