Ostatni dzień lata
Za tegorocznym latem tęsknić nie będę - dało mi w kość, popsuło całkiem sporo planów, wymęczyło, sprawiając, że już w czerwcu z utęsknieniem wypatrywałam listopada, a u swojego schyłku załatwiło nam jeszcze powódź. Z tym większą satysfakcją wybrałam się na spacer w jego ostatni dzień... gdy nie było już ryzyka upału, powietrzem dało się oddychać, a niebo nie przypominało otwartego piekarnika.
Vicky spacerowała po Ogrodzie Bioróżnorodności, a ja szykowałam się na nadejście jesieni 😉.
Ciuszki - bożonarodzeniowy jarmark charytatywny w mojej pracy
Mnie też letnie upały męczą, a urlop na Dolnym Śląsku spędzałam niemal tuż przed powodzią. Pięknie wygląda Vicky w ogrodzie, szczególnie we wrzosach. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńJa będę tęsknić za latem i z utęsknieniem czekam na następne ❤️
OdpowiedzUsuńMnie też upały wykańczają, te ciągnące się tygodniami temperatury powyżej 28 stopni to jest dla mnie piekło na ziemi... Na szczęście mamy to już za sobą! Vicky pięknie pozuje, sukieneczka również również wyjątkowo urocza💓🩷
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia.
OdpowiedzUsuńJa za latem również nie tęsknię - cieszę się jesienią każdą komórką ciała.
Skoro lato dało w kość, mam nadzieję że jesień przyniesie ukojenie. Miłe plenery, ładna sesja zdjęciowa, oby tak dalej :)
OdpowiedzUsuń