Cień i cisza

... i wszyscy żyli długo i szczęśliwie...
Hesperos z zasady nie wierzy w szczęśliwe zakończenia, lecz tym razem sprawy rzeczywiście z początku wydają się wyglądać obiecująco. Po zakończeniu spisku książę objął nowe stanowisko, złoczyńcy zostali ukarani, a ferment na dworze skończył się jak nożem uciął. Koteria Tiena wróciła do własnych zajęć.
Lato powoli ma się ku końcowi, w przesyconym złotymi drobinami słońca powietrzu snują się już pajęcze nici, świat zwalnia w oczekiwaniu na nadchodzące chłody i zimowy bezruch. Mały bożek spaceruje po lesie, zatopiony we własnych myślach. Z pozoru wszystko jest idealne - świergot ptaków, ziemisty zapach jesieni, szelest schnących paproci, które depczą jego stopy. A jednak...

Jednak wciąż nie może się pozbyć wrażenia, że nie jest tu sam. I nie ma tu na myśli sójek szukających żołędzi czy jelenia, którego basowy ryk niesie się wśród pni.
Ktoś go obserwuje. Ktoś mu się przygląda. Czyjś wzrok przykleja mu się do pleców, ilekroć odwróci głowę, niczym zimna, wilgotna przywra.
A przecież nie potrafi tego kogoś zlokalizować. Zaklęcia tropiące trafiają w próżnię i nawet jego wyczulone zmysły nie pozwalają mu ustalić, kto i skąd go śledzi. Gubi się w domysłach, czy naprawdę chodzi o czyjąś obecność, czy może o manię prześladowczą, której na dworze nabawić się przecież nietrudno.
Zły sam na siebie, że zepsuł sobie przyjemnie zapowiadający się dzień, zawraca. Las znów wydaje się zwyczajny, przyjazny, aż do chwili, gdy wszystkie dźwięki milkną, niczym ucięte nożem. Hesperos w jednej chwili przestaje słyszeć wiatr, szepczący w koronach drzew, brzęczenie pszczół, uwijających się wśród żółtych kwiatów nawłoci, chrapliwie wrzaski srok, skaczących pośród brzozowych gałęzi. Obca obecność powraca, silniejsza niż kiedykolwiek i przez ułamek sekundy Hesperos widzi czarny opar, przesuwający się z wolna za kolczastą zasłoną jeżynowych krzaków.
Teleportuje się z lasu rozdygotany, przerażony, a przecież nie potrafi nawet swojemu lękowi nadać imienia.
... co to było?!
Nie wie. Wie jedynie, że ten odwrót był najrozsądniejszym, co mógł zrobić.














Komentarze

  1. Przepiękne zdjęcia i bogata treść opowieści czyni ten post niezwykłym...

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)! Warto było wpakować się w pokrzywy ;)...

      Usuń
  3. Potrafisz budować napięcie. Jeden konflikt zażegnany, a już mroczne siły na nowo wypełzają. Nawet ten las na zdjęciach, choć przez konary prześwituje słońce, wydaje się tajemniczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Bardzo się cieszę, że Ci się podoba :)

      Usuń
  4. Świetne połączenie treści z ilustracjami. Przedostatnie zdjęcie jest po prostu rewelacyjne!

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne zdjęcia super ilustrują treść opowieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)! Mam nadzieję, że ciąg dalszy nie rozczaruje ;)

      Usuń
  6. Beautiful scenery. I love the fantasy feel to it. And gorgeous doll. Is that a Dollmore Roo? I have been looking at the sculpt for ages now. I love that half-closed eyes look.

    I'm sorry if I don't comment about what you've written. The translate button doesn't appear on your blog for some reason so I end up just looking at the pretty photos!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you! Yes, Hesperos is Dollmore Roo, the same as Persefona :).
      I added the translation button - I have really no idea why I didn't add it before... Hope you will enjoy the story too :). The translation isn't perfect, but still better than my own translation attempts ;).

      Usuń
    2. Oooh the story was good. Thank you for adding the button. I really like it, suspenseful and mysterious. Wonder what that alien presence is though. I really love the way you painted the scene with your narrative.

      Usuń
  7. cień, cisza i tylko mech pod stopami...

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

Opowieści z mchu i nawłoci

Nieufność

Żegnaj, Vincusiu....