Nowe ciałko Teda

 Nie mają lekko Keny w barbiowym świecie, oj, nie mają. Nie dość, że stale muszą udowadniać, że są "kenough" dla swoich przebojowych partnerek, to jeszcze muszą to robić w znakomitej większości na ciałkach sztywnych jak kołki. Wybór Kenów mtm jest żenująco niewielki, a próba dopasowania kolorystycznie głowy do cudzego ciała to już wyzwanie niemal ponad siły, które musi się skończyć albo wydaniem fortuny, albo frustracją.

Od kiedy Ted zagościł na mojej półce, wiedziałam, że ma potencjał na mojego ulubionego modela ;). Brakowało mu jednak porządnej artykulacji, bo choć jest lalką kolekcjonerską (i w dodatku trenerem sportowym), to Mattel mu takowej poskąpił. Jednak jego jasna karnacja sprawiła, że wszyscy potencjalni dawcy byli zdecydowanie za drodzy. Pozostały poszukiwania na wiadomych portalach, gdzie owszem, upolowałam świetne ciałko w niezłej cenie, jednak nie do końca udało mi się trafić z kolorystyką, a co gorsza, umocowanie łebka też nie do końca było kompatybilne z głową Teda.

 Mam zerowy talent do customizacji i dość skromne umiejętności manualne, ale, o dziwo, udało się sprokurować konstrukcję, która na razie działa. Z pomocą przyszła modelina i hak transplantowany z ciała syrenki ;). Po założeniu ubrania rozziew kolorystyczny też nie jest już tak widoczny, więc z końcu Ted może wyginać śmiało ciało :).

 Mattelu, Mattelu, nie można tak od razu? 

 













 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wakacyjny Szczecin i okolice, część trzecia

Wśród hortensji

Wakacyjny Szczecin i okolice, część druga