Ciałkowych podmian ciąg dalszy
Dawno, dawno temu, kiedy świat był jeszcze młody, kupiłam kilka artykułowanych ciałek dla moich nendoroidów. Ciałka są z serii tzw. nendoroid dolls, które mają nendkowe główki, ale bardziej lalkowe ciałka, które można odziać, jak tylko się zapragnie, nie polegając wyłącznie na wmoldowanych, plastikowych ciuszkach, które figurynki noszą na stałe. Kupiłam, rzecz jasna, z zamiarem szycia, stylizowania i... zapomniałam o sprawie. Przypomniałam sobie o nich dopiero podczas tegorocznych, wiosennych porządków.
Na pierwszy ogień poszło ciałko damskie, a że nie mogłam sobie wyobrazić lepszej modelki niż nendoroidowa Barbie, to ona (a raczej jej łebek) została modelką w tej sesji.
Ale, po kolei. Ciałko przychodzi z kilkoma rodzajami stojaczków i magnetyczną podstawką. W stópkach także umieszczono magnesy, ale to, czy zdołają utrzymać ciało w pionie, zależy od ciężaru łebka. W przypadku Barbie i jej kaskady blond loków nie było na to szans.
Od razu pojawił się problem odzieży, bo nie bardzo zdążyłam cokolwiek uszyć na takiego totalnego maleńtasa...
Przypadkowo wpadła mi w oko sylvanianowa spódniczka, którą ostatnio łatałam...
Pasuje! Zatem sylvanianowe stylistki mogły ruszyć do pracy, zarówno z ciuszkami jak i dodatkami!
Oczywiście, ciałko będzie pasowało do większości nendoroidowych główek, więc szyku w różu może zadawać także Pani Major...
... albo Aleksander Macedoński ;)
Naturalnie, kocistent nie byłby sobą, gdyby nie poasystował:
Na pewno rzucił się Wam w oczy lekki rozjazd kolorystyczny, jak i brak obuwia. O ile z pierwszym niewiele zrobię, mogę tylko próbować go maskować ciuszkami, o tyle w drugiej sprawie spróbuję sprokurować coś z modeliny. I postaram się, by mi zajęło to trochę mniej niż kilka lat ;).
Komentarze
Prześlij komentarz